Jest już późno, zbliża się 19. Powinienem chyba wysłać do niej sowę lub powiedzieć jej gdzie jestem, bo na pewno się martwi...
Przez przypadek trącił mopem wiadro z brudną wodą, która wylała się na jego buty i umytą podłogę. Zaklnął pod nosem.
Snape go nienawidził. Zresztą z wzajemnością. Teraz musiał sprzątać brudną łazienkę przez to, że zachciało mu się wczoraj w nocy trochę pospacerować.
Usłyszał echo kroków. Otworzyły się drzwi i do łazienki wszedł Malfoy. Na widok czyszczącego podłogę chłopaka, blondyn parsknął śmiechem.
-Zaczynasz praktyki u Filtch'a?-zapytał ze złośliwym uśmiechem.
-Spadaj Malfoy. To forma szlabanu.-odrzekł mu, starając się zachować spokój. -Schuyler zbytnio się nie martwi, że mnie jeszcze nie ma?
-Skądże-odpowiedział mu bezczelnie się uśmiechając. -Spędziliśmy razem świetnie ten dzień.
Na twarzy Dominica pojawił się grymas.
-Powiedz Sky, że niedługo będę.
-Jaasne. A ty, księżniczko łap za mopa, jeśli chcesz się z nią jeszcze dzisiaj zobaczyć.- rzucił Draco i wyszedł.
Dominic prychnął i kontynuował mycie podłogi.
~~~
Schuyler siedziała w pokoju wspólnym wraz z Blaisem i Williamem, który ku ich zdziwieniu szybko wybaczył Zabiniemu i Malfoyowi numer z ospą.
Draco wyszedł jekiś czas temu, mówiąc, że musi pójść do łazienki.
-No ile on może tam siedzieć?- Will wzniósł ręce ku górze.
-Spokojnie, Herondale. Przecież on musi ułożyć przed wyjściem swoje włoski, coby dobrze leżały.-odpowiedział rozbawiony Blaise.
Schuyler zaśmiała się po wypowiedzi czarnoskórego. William tylko uśmiechnął się pod nosem. Ten, kto go dobrze znał, wiedział że Herondale nigdy się nie śmieje. Jedynie czasem uśmiecha się właśnie tak, gdy myśli, że nikt nie patrzy.
Dopiero teraz wrócił Draco. Był rozbawiony. Usiadł obok Willa i powiedział coś do niego teatralnym szeptem, tak więc wszyscy to słyszeli.
-Lockley właśnie czyści za karę kibel na 3 piętrze.
Blaise i William wybuchnęli śmiechem, Draco też się nie hamował. Schuyler popatrzyła na nich wściekle.
-Szkoli się chłopak na przyszłość.- wykrztusił Blaise.
Ślizgonka wstała z sofy i skierowała się do swojego dormitorium. Przy wchodzeniu do środka spojrzała na Draco.
~~~
Nie rozumiała dlaczego oni ciągle śmieją się z jej chłopaka. Nie różnił się przecież od nich... no może jedynie częściej wpadał w kłopoty... ale bardzo ją kochał. Tego była pewna.
Położyła się na plecach na swoim łóżku i nie wiadomo kiedy zasnęła.
~~~
Obudziła się przed 9 rano. W ogóle nie chciało jej się spać, więc przeciągnęła się i wstała powoli. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że zasnęła w ubraniu. Ruszyła w kierunku szafy. Wyjęła z niej jedno ze swoich codziennych ubrań i weszła do łazienki. Po umyciu i ubraniu się, zrobiła sobie makijaż taki jak zawsze, nie za mocny. Poprawiła swoje krótkie blond włosy, a następnie wyszła z łazienki. Założyła już tylko buty i mogła iść na śniadanie.
Wyszła z dormitorium. Przechodząc przez pusty pokój wspólny dotarła do wyjścia. Ruszyła schodami w górę.
Wielka sala była nie do końca pełna, ale jej znajomi siedzieli na swoich stałych miejscach. Zmierzając do stołu ślizgonów pomachała Tessie. Idąc dalej dostrzegła Dominica. Ucieszyła się. Zajęła miejsce obok niego.
-Cześć Sky.- przywitał się z nią i pocałował czule.
-Cześć.- uśmiechnęła się.
Czułości przerwał im William.
-To tak bardzo urocze...mogę już rzygać?- teatralnie zakrył usta dłonią.
-Właśnie...śniadanie mi obrzydzacie.- wykrzywił się Blaise
Schuyler machnęła ręką i wzięła jedną kanapkę z tacy.
-Nie widzieliście może Draco?- zmieniła temat.
Dominic westchnął.
-Wiesz Schuyler, Draco męczy pewna sprawa...- zaczął Will.
-Biedaczek rozmyśla nad nią nocą i potem nie może rano wstać.- dokończył żartobliwie Blaise.
Chciała spytać ich o czym on tak rozmyśla lub jaki ma problem, ale dała sobie spokój. I tak nie powiedzieliby jej. Zajęła się więc jedzeniem kanapki.
-Co wy na to, żeby urządzić dzisiaj imprezę?- wypalił nagle Zabini z błyskiem w oku. Nie mógł żyć bez przynajmniej jednej w tygodniu.
-Dobry pomysł.- powiedział Will, ale można było zauważyć, że myśli o czymś innym. Kilku innych ślizgonów także poparło jego pomysł. Schuyler jednak nie miała na nią zbytniej ochoty. Coś jej mówiło, żeby nie iść na tę imprezę. Przeczuwała coś złego.
~~~
Witam wszystkich :)
Rozdział wstawiłam po dość długiej przerwie, bo nie miałam za bardzo czasu. Mam nadzieję, że chociaż się podobał.
Staram się pisać coraz dłuższe rozdziały. Nowy jest już napisany i jest baaardzo długi :D Jeżeli chcecie, aby pojawił się szybciej, to komentujcie. Każdy, nawet najkrótszy komentarz to wielka motywacja.
Pozdrawiam,
Kropka. :)
