wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 1 ,,Obsesja Williama"

Draco Malfoy był dla Schuyler osobą ważną, mimo jego charakteru. Dla niej starał się być uprzejmy i miły. Lubiła go. A może nawet...
Jej rozmyślania przerwał ich obiekt.
-Cześć, Schuyler. - przywitał ją z uśmiechem.
-Cześć, Draco.- odpowiedziała tym samym.
Ich krótką wymianę zdań brutalnie przerwał William.
-Skoro Draco już do nas doszedł, to dokąd się wybieramy?- zapytał.
-Może na błonia?-zaproponowała Tessa.
-Świetny pomysł.- stwierdził Will.
-Dobra, to chodźmy, szkoda dnia.- powiedział Blaise i uśmiechnął się tajemniczo.
Gdy na twarzy Zabiniego pojawia się taka mina znaczy, że coś knuje, lub już to uczynił i czeka na rezultat.
     Wyszli z pokoju wspólnego Slytherinu i ruszyli schodami w górę. Twarz Blaise'a nadal pokrywał tajemniczy uśmiech. Było tak przez całą drogę.
Po około dwudziestu minutach doszli na miejsce.
Sky usiadła na trawie, koło Draco i Willa. Zauważyła jak Blaise szepta coś do Malfoy'a. Obydwaj uśmiechnęli się przebiegle. Zapowiadało to, że niedługo coś się wydarzy.
Draco wstał i powiedział do Williama,że muszą o czymś pogadać. Odeszli więc kawałek. Dołączył do nich Blaise i zniknęli jej z oczu. Została sama z Tessą, a nie miała zbytniej ochoty na rozmowę.
-Chłopaki pewnie chcą razem zrobić komuś żart.- powiedziała Tess i zaśmiała się.
-To bardzo prawdopodobne. - stwierdziła Schuyler monotonnym głosem.
-Jesteś chyba jakaś nie w humorze. To przez Dominica ?- zapytała ze zmartwioną miną.
Gdy przyszła tu z nimi, to prawie o nim zapomniała. Ostatnio często jej się to zdarzało, gdy przebywała z przyjaciółmi. Coraz częściej.
-Może.- odpowiedziała krótko.
-Może?- zdziwiła się Tessa.-Myślę,że na pewno.
Schuyler wywróciła oczami. Nie chciało jej się z nią dłużej rozmawiać.
-CO TO JEST?!- rozległ się krzyk Williama. - Mam demoniczną ospę!
Ujrzały go, biegnącego w ich stronę z czymś przypominającym wysypkę na twarzy.
-Salazarze! Co mi się stało? Jak?! Zaraz umrę!- panikował i krzyczał.
-Will! Uspokój się! Demoniczna ospa nie istnieje!- próbowała uspokoić go Tessa, bezskutecznie.
Zza drzew, śmiejąc się wyszli Blaise i Draco. Prawie taczali się ze śmiechu. Schuyler widząc to wszystko, zaśmiała się razem z nimi.
-Odczarujcie go jakoś! Wiecie,że on ma obsesję na temat tej ospy!- próbowała przekrzyczeć Williama, krzyczącego,że czuje jak umiera, Tessa.
-Ok,ok...już.- wykrztusił pomiędzy śmiechem Blaise i machnął różdżką. Niebieski strumień pomknął w stronę Willa, a jego twarz zaczęła robić się na powrót normalna.
-Will, spokojnie. To tylko głupi żart Zabiniego i Malfoy'a.- powiedział uspokajająco Tess.
Z paniki jego twarz przeszła we wściekłość, a wściekłość zamieniła się w coś nieodgadnionego.
-Chodźmy, Tesso.- powiedział, wziął ją za rękę i pociągnął w stronę zamku.
Ślizgonka spojrzała jak się oddalają a następnie przeniosła wzrok na swoich towarzyszy.
-To było świetne,chłopaki, ale on prędko wam tego nie wybaczy.-przyznała Schuyler i uśmiechnęła się do nich.
-Dzięki, Sky.- Zabini puścił do niej oczko.
-Blaise jest...- zaczął Draco.
-Geniuszem ?- wyszczerzył się czarnoskóry.
Zaśmiali się i we trójkę ruszyli w stronę zamku. Ten dzień zostanie w ich pamięci.
~~~
Cześć wszystkim ! :)
Oto rozdział 1. Mam nadzieję,że się podobał.
Bardzo proszę was, abyście komentowali.

Kropka :)
+ bonus za prawie 160 wejść :)

Piosenka Williama o demonicznej ospie:
 
,,Demoniczna ospo, o demoniczna ospo
Jakże to sprawić bym był tobą zarażony?
Trzeba iść do złej części miasta
Aż będziesz bardzo zmęczony.

Demoniczna ospo, o demoniczna ospo,
Miałem to od samego początku.
Ale nie o ospę mi chodzi,głupcy,
Tylko o piosenkę.
Bo miałem rację, a wy byliście w błędzie."